Rodzic w obliczu technologii
Materiał edukacyjny - Sezon 3
Materiał przygotowany we współpracy z Media Expert.
Dotarliśmy do takich czasów, że dziś nie sposób obejść się bez technologii oraz internetu, bo oba te zjawiska towarzyszą nam na każdym kroku. I oprócz niezaprzeczalnych zalet niesie to za sobą również pewne zagrożenia, a szczególna odpowiedzialność spoczywa na opiekunach. Ci tym bardziej więc muszą wiedzieć, z czym się mierzą i na co zwracać szczególną uwagę.
Zagadnienie, które dotyczy każdego rodzica
Z jaką skalą mamy do czynienia? Badania, które w 2022 roku wykonał Krajowy Instytut Mediów, dowodzą, że z internetu korzysta niemal każde dziecko. W grupie wiekowej 10-15 lat mowa o 98,7 % nieletnich, którzy na co dzień są aktywni w sieci. Z tego 91,5 % posiada smartfona, a 74,7 % komputer stacjonarny lub przenośny. W praktyce oznacza to, że każdy rodzic powinien myśleć o bezpieczeństwie swojego dziecka w świecie cyfrowym i być w stanie określić z dzieckiem zasady korzystania z urządzeń. Ale też regularnie rozmawiać o tym, co pociecha robi, będąc online.
Do czego w ogóle dzieci używają tego typu zdobycze technologii? Badanie, Girne American University z 2025 roku, pokazuje, iż dominują tutaj gry wideo. Spośród wszystkich badanych uczniów szkół podstawowych 37,9% odpowiedziało, iż wykorzystuje sprzęt właśnie do grania. Z kolei 16,3% korzysta przede wszystkim z mediów społecznościowych, natomiast 14,4% ogląda głównie materiały wideo. Nie można zatem pominąć regularnych rozmawów o tym, co pociecha robi i czego doświadcza, będąc online.
Niezależnie jednak od tego, czy dziecko gra, przegląda media społecznościowe, ogląda filmy lub korzysta z urządzeń w inny sposób, może natknąć się na różne zagrożenia. Jednocześnie nie chodzi jednak o to, by demonizować samo korzystanie z technologii. Ważne jest, by być świadomym, iż urządzenia, z których korzystają młodzi ludzie, poza niezaprzeczalnymi pozytywnymi aspektami, niosą ze sobą również potencjalne sytuacje wymagające czujności, takie jak:
- kontakt z nieodpowiednimi treściami (np. przemoc, pornografia, materiały o charakterze radykalnym)
- uleganie manipulującym mechanizmom (np. algorytmy proponujące coraz bardziej angażujące emocjonalnie, a więc i przyciągające treści)
- nawiązywanie relacji z obcymi ludźmi (np. takimi, które mogą mieć wobec dziecka nieuczciwe zamiary)
Każda z tych rzeczy w przypadku braku rodzicielskiej kontroli może nieść dla dziecka zagrożenia. Począwszy od problemów ze snem i koncentracją, poprzez presję ze strony rówieśników i poczucie wykluczenia (FOMO), aż po lęki społeczne. Wobec tego kluczowe jest obserwowanie naszej pociechy oraz przede wszystkim rozmowa z dzieckiem. Niemniej aby tak się stało, opiekun sam musi z jednej strony działać bez paniki, z drugiej zaś mieć odpowiednie rozeznanie w tematyce.
Czyhające algorytmy
Aby móc przeciwdziałać zagrożeniom, dobrze w ogóle wiedzieć, gdzie ich szukać i z czym konkretnie się mierzymy. W przypadku mediów społecznościowych prym wiodą TikTok, Facebook oraz Instagram. Świadczy o tym badanie “Dzieci w sieci”, opublikowane w 2025 roku. W przypadku TikToka co trzecie badane dziecko w wieku 7-12 lat miało dostęp do tej platformy, spędzając nawet ponad 2 godziny dziennie. Facebook to zaś 24% badanych, a Instagram 12%.
Wszędzie tam dzieci mogą publikować, jak i zarówno komentować treści. Te zaś są im podsuwane przez algorytmy serwisów społecznościowych, które zaprojektowano tak, by rozpoznawać rzeczy, które najbardziej nas angażują, by móc dostarczać ich jeszcze więcej. Wszystko po to, by utrzymać uwagę użytkownika i na jak najdłuższy czas zatrzymać go przed ekranem. Jeżeli więc dziecko obejrzy coś zawierające przemoc czy agresję, z czasem może mieć coraz większą styczność z tego rodzaju materiałami, co w konsekwencji może mieć destrukcyjny wpływ na dziecięcą psychikę.
Do tego dochodzą również komunikatory pokroju Messengera, WhatsAppa i Telegrama. W tym wypadku największe zagrożenie płynie ze strony obcych osób, które mogą próbować kontaktować się z dziećmi bez naszej zgody i jurysdykcji. Oraz gry komputerowe, których treść niekoniecznie musi być dostosowana do wieku naszych pociech. Tymczasem nie ma w Polsce formalnych prawnych regulacji określających to, czy nieletni może np. kupić grę prezentującą przemoc bądź nagość.
Systemy rodzicielskiej kontroli
Na całe szczęście rodzice i opiekunowie nie są tutaj bez szans, bo istnieją narzędzia, które mogą uczynić korzystanie z technologii i internetu bezpieczniejszymi. W przypadku gier komputerowych dobrą praktyką jest po prostu zainteresowanie się pasją dziecka. Ale nie w pouczający, a poniekąd kumpelski sposób. Dzięki temu będziemy mieli zarówno wgląd, jak i możliwość angażowania się w to, w co w ogóle gra nasze dziecko.
Pomocny jest tutaj system PEGI, Pan European Game Information. Za jego pomocą produkcje oceniane są pod kątem potencjalnie groźnej zawartości oraz przypisywane im są kategorie wiekowe, co nawet niezorientowanym w temacie rodzicowi zdecydowanie pomoże. Na dodatek wiele platform, jak Steam, PlayStation czy Xbox posiada programy ochrony rodzicielskiej, za pomocą których opiekun może kontrolować i limitować treści, które docierają do najmłodszych.
Zresztą funkcje tzw. parental controls mogą mieć zastosowanie także podczas korzystania z sieci. Czy to na telefonie, czy na komputerze możemy zainstalować odpowiednie oprogramowanie, dzięki któremu zyskamy większą kontrolę nad tym, co robi nasza pociecha. Z tej perspektywy możemy ustalać czas spędzany przed ekranem, filtrować aplikacje czy strony internetowe oraz ograniczać dostęp do treści, które naszym zdaniem nie będą dla dziecka odpowiednie.
Na pomoc w tym wypadku przyjdą nam:
- w przypadku gier przydatne będą Steam Family View, PlayStation Family, Xbox Family czy też Nintendo Switch Parental Controls
- na telefonie z Androidem przyda się Google Family Link, zaś z iOS-em Screen Time
- jeżeli chodzi o komputer, możemy skorzystać z Microsoft Family Safety, ale też np. z Qustodio czy Net Nanny
Korzystanie z wyżej wymienionych narzędzi pozwoli uniknąć wielu potencjalnych problemów. Przy odpowiedniej konfiguracji uniemożliwimy dziecku oglądanie brutalnych filmów czy też instalowanie aplikacji, które według nas nie będą dla niego odpowiednie.
Tylko umiar może nas uratować
Ponownie jednak warto uczulić opiekunów, by w swoich staraniach, by uchronić dzieci przed czyhającymi zagrożeniami nie przekroczyli pewnej granicy. Bardzo cienkiej zresztą. Warto wiedzieć, co robi nasze dziecko i mieć nad tym pewną kontrolę, to oczywiste. Niemniej zbyt dużo kontroli spowoduje efekt odwrotny od zamierzonego. Dziecko zacznie się bowiem buntować i może nawet szukać sposobów na kontakt z technologią z dala od czujnego rodzicielskiego oka.
Wtedy nie dość, że nie będzie żadnej możliwości, by w razie konieczności i potencjalnego niebezpieczeństwa interweniować, to na dodatek mogą ucierpieć rodzinne relacje. W praktyce jest to zatem droga do nikąd. Lepiej więc, zamiast pełnić rolę kontrolującego szefa, być przeżywającym wspólnie ciekawe chwile kumplem. Gdy zaś “mleko się rozleje”, trzeba umieć z dzieckiem rozmawiać na temat tego, co właśnie zobaczyło. Wyjaśnić, dlaczego jest to szkodliwe, by móc dojść do sytuacji, w której ewentualna blokada wywoła nie opór, a zrozumienie.
Niemniej chwilowe poluźnienie np. podczas wspólnego grania czy też poszukiwania treści w internecie może wyjść nam tylko na dobre w kontekście relacji z dzieckiem. Tym bardziej że wtedy nasza pociecha może z większą uwagą i pokorą podejść do naszych rad i zaleceń. Nie będzie wtedy traktować ich jak kolejnej porcji zakazów oderwanego od rzeczywistości rodzica. a bardziej jak praktyczne porady od kogoś, kto również ma pojęcie, o czym mówi. Bo w kontroli nie chodzi o całkowite odcięcie dziecka, a wypracowanie wraz z nim limitów i mechanizmów, bezpiecznych dla każdej ze stron.